Przed meczem nie brakowało głosów wróżących nam nawet dwucyfrową porażkę. Boisko pokazało jednak coś zupełnie innego. Przegrywamy na inaugurację sezonu 3:1, ale po spotkaniu, w którym przy odrobinie szczęścia punkty naprawdę były w naszym zasięgu.
Od pierwszych minut to gospodarze narzucili rytm gry, ale my mieliśmy swój plan.
W większości skutecznie rozbijaliśmy ataki Budowlanych daleko od naszej bramki, a po odbiorze staraliśmy się budować własne akcje. Rywale momentami mieli problem ze sforsowaniem naszej defensywy i próbowali swoich sił nawet strzałami z okolic 40 metrów.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Budowlani stworzyli zdecydowanie więcej sytuacji, ale my również mieliśmy swoje szanse. Świetnie między słupkami spisywał się Jacek Hoffmann, który przez całe spotkanie wielokrotnie ratował nasz zespół. 

Po zmianie stron, w 55. minucie, błąd w kryciu kosztował nas utratę drugiej bramki.
Nie zamierzaliśmy jednak odpuszczać. Zaczęliśmy grać odważniej i w 67. minucie złapaliśmy kontakt! 
Bramka na 2:1 dodała nam jeszcze więcej wiary. Gospodarze wyraźnie spuścili z tonu, a my zaczęliśmy coraz częściej pojawiać się pod ich bramką. Mieliśmy nawet stuprocentową sytuację na wyrównanie, której niestety nie wykorzystaliśmy.
I ponownie piłka pokazała swoją przewrotność. Zamiast 2:2, chwilę później gospodarze wyprowadzili kontrę i w 80. minucie podwyższyli na 3:1.
Do końca próbowaliśmy jeszcze odwrócić losy spotkania, ale wynik już się nie zmienił.
Przegrywamy, ale z takiego meczu możemy wyciągnąć sporo pozytywów. Postawiliśmy się zespołowi, który ma duże aspiracje w tym sezonie. Była walka, konsekwencja w realizacji założeń i momenty naprawdę dobrej gry. 

Ta porażka boli, ale nasza postawa napawa optymizmem przed kolejnymi spotkaniami. Sezon dopiero się rozpoczął! 

